Woda w proszku

Wiatrem
postrzelona w głowę
gdzie księżyc daje znaki, a stare opowieści
Uciekają w bezmiar bezkres nocy
nie znając nikogo
i wciąż chcąc więcej
Umiera, nie wypowiedziawszy nawet jednego słowa
marcowe śniegi, styczniowe słońce
lód lipca, gdy upał doskwiera nawet motylowi
wstaje i błyszczy
oślepia swym pięknem, choć do pięknych nieporównywalna
wstaje
nadciąga wielka wichura i potężna burza
dadaiści
widzą ją jako ciemną chmurę
którą platon wkłada w formę
i zasłania cieniem

dość
szepcze jej do ucha
odchodzę

 

Nic już nawet nie będę obiecywać w kwestiach regularnego prowadzenia bloga, częstego pisania itepe. Jak widać, niespodziewanie umiem zniknąć na sto dwadzieścia lat. Nie miałam ani weny, ani motywacji do pisania, a nawet, jeśli motywacja była, wena jakaś też, to okazywało się, że te najciekawsze fragmenty mojego życia nie nadają się do publikacji. Cóż!Mam nadzieję, że uda mi się znów wbić w rytm „blogowania” bez większego uszczerbku na jakości merytorycznej i literackiej moich wpisów.

Zastanawiałam się też ostatnio, czy w ogóle jest sens prowadzenia takiego sweet notatniczka z osobistymi przemyśleniami. Nie jestem Justinem Bieberem, raczej nie ma wielu osób, które byłyby zainteresowane każdą minutą mojego życia, ba, nie jestem pewna, czy sama się do takich zaliczam. Nie gotuję, nie umiem znajdywać w lumpeksach super perełek odzieżowych (a nawet jeśli mi się to zdarzy, to faktem tym dzielę się tylko z tymi, którzy przypadkiem zobaczą mnie w zdobyczy na ulicy czy uczelni), nie stać mnie na zakupy w ROMWE i Mango, a nawet, gdyby było mnie stać, to nie widzę powodu, żeby wstawiać zdjęcia każdej nowej bluzki, mnie w bluzce, mnie w lustrze, mnie bez bluzki i bluzki na tle lustra. Nie jestem też celebrity, której złote myśli opisane na osobistym blogu będą potem cytowane w TVN Style i TVN24, zależnie od specjalności. Parę sław znam, ale sama nią nie jestem. Parę smacznych potraw w życiu skosztowałam, lecz na co dzień jem makaron z sosem, makaron z pesto albo zupę z makaronem. Ostatnio odkrywam kaszę. Więcej spektakli widziałam, niż nie widziałam, ale nie czuję się kompetentna do wypuszczania swoich opinii w świat, pisania recenzji i osądzania twórców.

my-pencil-is-not-working-spiderman

Co najmniej 90% ludzi chciałoby napisać powieść na podstawie swojego niezwykle-szalenie-i-nieprawdopodobnie-interesującego życia. Każdy aktor jest nieco próżny, każdy bloger jest nieco próżny – aktorką chcę zostać, blogerką jestem od 11. roku życia.
Ale w tym momencie wydaje mi się, że próżności wystarczy na tę teatralną część mojego życia; opisywanie tego, co się ciekawego w nim wydarzyło ludziom, których znam, nie znam, a może którzy wcale nie istnieją, to już chyba trochę za dużo. Gdybym chociaż nie miała wstydu i przyzwoitości i opisywała to, co ostatnio wywróciło moje życie jeśli nie do góry nogami, to przynajmniej na bok albo na ukos. Gdybym chociaż chciała wzbudzić trochę sensacji, doprawić nieco moje, skądinąd autentyczne, historie i podawała nazwiska ludzi, o których piszę. Gdybym chociaż nie broniła tak swojej prywatności i nie zachowywała dla siebie tych wszystkich szczegółów z życia prywatnego, które przecież sprawiają, że wszystko wygląda tak, a nie inaczej. A niech to. Że też akurat na mnie padło bycie introwertyczką z zacięciem do pisania!

Wy zdecydujcie.

śrubka

Tymczasem ja snuję się z kąta w kąt, zastanawiając się, co zrobić ze swoim życiem. Escezety niszczą mi mózg i aparat mowy, filologia romańska jest czymś zupełnie z boku, a na zajęciach z angielskiego, które wzięłam z jednej strony dla świętego spokoju i nie-dokładania-sobie-dodatkowych-problemów, a z drugiej – by nie zapomnieć konstrukcji, których zwykle nie używam, czuję się lepiej, niż na wszystkich innych zajęciach z zakresu romanistyki. Wracają moje myśli o psychologii, boję się, że nie dostanę się na aktorstwo, wychodzę z domu o 7.15, wracam o 22.15, studiuję, pracuję, daję korepetycje, a w weekendy jestem w mojej Narnii zwanej Studiem Aktorskim STA. Do tego „Po lasku okropionym poranną rosą biegną dwa lisy i suseł boso”. Nie wiem, czy w mój rozkład dnia dałoby się wcisnąć coś jeszcze. Czasem, wieczorami, siedzę w teatrze. Ho-ho-ho. W teatrze. W tym roku zdecydowanie częściej są to podziemia teatru, czyli kawiarnia i palarnio-garderoba przy kawiarni. A także piwniczne korytarze, bardziej niegodziwe, niż jeszcze niedawno podejrzewałam.

Ogólnie to dekadencja pełną parą. Czuję tyle, że nie czuję nic. I w sumie nie wiem.

A „wiersz” na górze to jajco, które napisałam podczas przerwy w pracy, bazgrząc długopisem po kartce słowa, które bez ładu i składu przychodziły mi do głowy. Stwierdziłam, że napiszę coś takiego i wstawię, traktując to jako ciekawy eksperyment socjologiczny. Pozdrawiam wszystkich, którzy chcieli wyciągnąć z tego coś głębokiego.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Woda w proszku

  1. Kamil pisze:

    Mi piace la tua poesia!

  2. madzia pisze:

    Wiesz, nawet jeśli nie opisujesz sensacji to.. jakimś sposobem tak opisujesz codzienność, że chce się Ciebie czytać.

  3. sunycia pisze:

    Tak! Pisz. Pisz, co chcesz. Moje zdanie jest takie (skoro pytasz nas – czytelniko-fanów – o zdanie, pisać, czy nie pisać), że możesz wylewać swe introwertyczne wnętrze na niniejszy papier ;) Fakt, że nazwiska i te sprawy, no ale zawsze można jakoś zakamuflować lub owinąć w bawełnę, a zima nie ustępuje, jak widać, dlatego ciepłe odzienie przyda się nawet Twym słowom, które totalnie nagie mogłyby zmarznąć i się zaziębić (nie, nic dzisiaj nie piłam, ja nawet na trzeźwo umiem być pijana… a po pijaku jestem trzeźwa… ech…). Tak że czekam na nieoczekiwany rozwój wydarzeń i przypominam o eSCeZetach :D

  4. Kij pisze:

    Hmm, masz może adres do najbliższego sklepu ze śrubkami do regulacji wszechświata?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s