W lesie nie ma feudalizmu

Po listopadowych wakacjach blogowych stwierdziłam wreszcie, że czas wziąć się za to, czego sensu nie jestem pewna, ale o co z założenia nie dbać nie wypada – słowem, za blog. Nadchodzą Święta, za oknem śnieg sypiący w oczy, w głośnikach już niedługo zimowe piosenki w wykonaniu Majkela.

Co prawda studiuję filologię, ale żyję w studiu aktorskim. Żyję w nim, żyję nim. Do szkoły uczę się tyle, ile trzeba, mając jednak świadomość, że nie robię tego dla papierka i „mgr” przed nazwiskiem, ale, świadomie lub nie, największą więź czuję z ludźmi ze studia.

Życie internetowe może trochę zaniedbałam, ale rozwinęłam za to życie pozainternetowe wynikające częściowo z tego internetowego – w ciągu tygodnia spotkałam się z dwiema osobami, które znam z forum GA, a z którymi nigdy wcześniej się nie widziałam. Omujbosze, jak miło! Jestem zachwycona. Kamil nie mógł uwierzyć, że sprzedawczyni w budce z pieczywem zrozumiała tajne hasło, którym ją uraczyłam, mówiąc „Dwie szneki z glancem proszę!”, a w Klaudii odnalazłam bratnią duszę. Mimo że Kamil przetrząsnął moje mieszkania, jakbym była ukrywającą walutę Rosjanką w dwudziestoleciu międzywojennym, jestem całkowicie zadowolona z tych, mniej lub bardziej spontanicznych, spotkań.

A teraz bomba (dla tych, którzy nie są na bieżąco). Odeszłam z Apollo! Po tym, jak po dwugodzinnej styczności z legendarną Szefową Z Warszawy przez kilka dni symulowałam chorobę, aby uniknąć dalszego słuchania o tym, że gdybym była mądra, to nakładałabym popcorn szybciej, że do pracy nie można przychodzić w czarnej bluzce, że jak mnie matka wychowała, skoro cztery talerzyki są wilgotne, stwierdziłam, że mam dość męczenia się w pracy i dość męczenia się myślami o pracy, kiedy mnie tam nie ma, i najwyżej zamieszkam pod mostem (Teatralnym), ale nie będę dalej tam pracować. Zrezygnowałam z wynagrodzenia o zawrotnej wysokości 6 złotych za godzinę (wiem, sama wcześniej mówiłam, że lepszy rydz niż nic – i taka prawda) i po tygodniu nieobecności przyszłam z zakorzenioną w mojej głowie myślą, że czara goryczy się przelała. Powiedziałam, że rezygnuję. Tak zwany Pan Krzysztof nawet się nie zdziwił. Ba, powiedział, że musielibyśmy się pożegnać, bo szefowa mnie nie toleruje. Słyszałam już o przypadkach, kiedy dziewczyna wyleciała z pracy w Apollo, bo miała na sobie szalik. Więc czarna bluzka jako powód zwolnienia („pożegnania”, bo nie można zwolnić kogoś, kogo się nie zatrudniało) też jest, jak widać, niczym wyjątkowym. Odeszłam z podniesioną głową, bo w końcu przyszłam tam tylko po to, żeby zobaczyli, jak wychodzę. Z kieszeniami pełnymi grubej forsy zarobionej przez dwa tygodnie. Wolę myśleć o tym w ten sposób, niż „gdybym nie zrezygnowała, to i tak by mnie wyrzucili”.

Muszę jakoś przeżyć grudzień i styczeń. Grudzień jeszcze jest w porządku, ale styczeń będzie… zły. Muszę go jakoś przetrwać, a potem… Będę pracować w Bubble-Planet. Hell yeah! Szczęście się do mnie uśmiechnęło, Carl o mnie pamiętał, a pani menedżer mnie polubiła, dzięki czemu od stycznia będę sprzedawać Bubble Tea. Cieszę się niesamowicie :) Jedyny problem z pracą od stycznia jest taki, że wypłatę dostanę dopiero na luty. Do tego czasu – życie pod Teatralką. Albo pod Mostem św. Rocha. Dworcowy jest too maintream.

Jeśli chodzi o aktorstwo, to tak, jak już wspomniałam – żyję tym. Jest pięknie. Momentami masochistycznie, ale to tylko potęguje mój zachwyt i entuzjazm. Trochę przeszarżowałam, mówiąc z korkiem mimo zwyrodnienia stawu żuchwowo-szczękowego i teraz mnie trochę boli, więc znajdę inny sposób na poprawienie dykcji, ALE GO ZNAJDĘ. Nie mogę sobie wybaczyć, że kilka miesięcy temu odpuściłam ćwiczenia logopedyczne i moje „escezety”, po poprawieniu się na idealne, teraz znów przypominają mowę leniwca Sida. Trudno. Mam nauczkę. Muszę dostać się do szkoły, więc z jeszcze większą motywacją wracam do „Celinka w soboty ma kurs rysowania, na którym rysunek rysuje od rana”. Sama niedawno myślałam nad wyrazami i zdaniami, na których muszę ćwiczyć i kiedy inni męczyli się ze średniówkami i klauzulami w „Panu Tadeuszu”, ja tworzyłam: „Na pachnącej łące spacerują zaskrońce”, „Starożytne słonie zasuwają poloneza na stronie szesnastej”.

Jeśli wyjdzie na to, że zostanę filologiem, to mimo całego zainteresowania językiem będę chyba najbardziej sfrustrowaną romanistką po tej stronie globu. Je veux etre une actrice!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „W lesie nie ma feudalizmu

  1. k. pisze:

    Zosia!!!!!!!!! w końcu :) brakowało mi notek. serio.

    “Starożytne słonie zasuwają poloneza na stronie szesnastej” mój mistrz, sama zacznę trenować.

    a co do pracy to nie ma co się zmuszać, w bąbelkach za ładniejsze pieniądze będzie na pewno lepiej. i jeszcze szefowa Cię nie polubiła. phi, dobre.

  2. Kamil pisze:

    Omujbosze, jak miło! :)

  3. Klaudia pisze:

    Ale faaajnie być „na głównej”:) Dziękuję za wspominki, wrócił do mnie tamten dzień. Nie daj się pod Teatralką!
    Podtrzymuję obietnicę: przyjdę na herbatę z whatever co tam dasz do środka:)

  4. sunycia pisze:

    „dwoma osobami”? A nie „dwiema osobami”? Sorry – mam zboczenie poprawności językowej, a widzę, jak Ty pięknie piszesz (czyli jednak tacy ludzie są na tym świecie), więc się upewniam ;)
    Czyli też masz problemy ze stawami skroniowo-żuchwowymi… może sobie utnij ten korek, żeby był mniejszy…
    Muszę tu częściej zaglądać, bo mi się spodobało chyba ;)

    • Tak, tak, tak, tak, też to potem zauważyłam, ale nie chciało mi się zmieniać, zrobię to teraz. Kilka stylistycznych rzeczy też, z tego, co pamiętam, bym poprawiła. :)
      Dzięki i zapraszam!

  5. Ev pisze:

    Poproszę nowy post. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s