Nie zaciskam ust w wąską linię

Dlaczego w ogóle chwytałam za tę książkę…
Dlaczego?

***

Kiedy ostatnimi czasy często bywałam w empiku, wypełniając sobie czas pomiędzy kolejnymi rozmowami klasyfikacyjnymi lub spędzając tam dziesiątki minut pozostałe do odjazdu pociągu, mój wzrok przykuła (trudno, żeby było inaczej, skoro cały regał z mnóstwem egzemplarzy stał vis a vis drzwi wejściowych) niecienka książka w ciemnej, obiecującej ambitne wnętrze okładce…
Cóż, w skrócie mogłabym stwierdzić, że stare przysłowie znów się potwierdziło.
…książka wyglądała mi na powieść psychologiczną, kryminał albo przynajmniej dobrą sensację. Granatowe, prawie czarne tło, a na nim tylko błyszczący krawat (co też zauważyłam dopiero po jakimś czasie) i proste białe i szare litery. Tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya.

Nie brałam jej nawet do ręki, bo wiedziałam, że i tak jej nie kupię – kosztowała 39.99, a ja z moimi ograniczonymi funduszami na takie książki najczęściej patrzę z daleka, z bliska natomiast oglądam te z regału z wydaniami kieszonkowymi, gdzie średnia cena jednego egzemplarza wynosi 15.99 zł.
Ale przy którejś wizycie pomyślałam sobie – co mi tam. Przynajmniej będę wiedzieć, z kupna czego dobrowolnie – lub nie – rezygnuję. A może znajdę Greya w wersji elektronicznej w internecie.
Odchyliłam skrzydełko okładki i przeczytałam:

Młoda, niewinna studentka literatury Anastasia Steele jedzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu, przystojnym i zamożnym Christianem Greyem. Mężczyzna od pierwszych sekund spotkania fascynuje ją i onieśmiela. W powietrzu wisi coś elektryzującego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać, a może tylko się jej wydaje? Z prawdziwą ulgą kończy rozmowę i postanawia zapomnieć o intrygującym przystojniaku.

Plan spala jednak na panewce, bo Christian Grey zjawia się nazajutrz w sklepie, w którym Anastasia dorywczo pracuje. Przypadek? I do tego proponuje kolejne spotkanie.
W tym miejscu kończy się „disneyowskie”  love story, choć młodziutka, niedoświadczona  dziewczyna nie wie jeszcze, że Christian opętany jest potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych, dość niezwykłych warunkach… Czy dziewczyna  podpisze tajemniczą umowę, której warunki napawają ją strachem i fascynacją? Jaki sekret skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Hm. W porządku. Może być ciekawie. Love story – nie love story, elektryzujący związek, tajemnicza umowa… No i książka wygląda na dobrze napisaną (co za bzdura!). A nawet jeśli nie – chciałam wreszcie kupić książkę i mieć szansę samej przekonać się, czy jest dobra, czy nie!

Parę dni później znów weszłam do empiku i znów stanęłam przed tym regałem pełnym „światowych hitów, które wstrząsnęły literaturą kobiecą”, ale teraz z półek krzyczała do mnie tabliczka: ” 39.99 29.99 zł!„.
Zaczęłam intensywnie myśleć. Cholerka. Teraz wreszcie mam czas na czytanie, Harry Potter mi jakoś nie idzie, ciągle chcę kupić sobie jakąś nową książkę, a jednocześnie ciągle oszczędzam i w rezultacie nie kupuję nic… No i lepiej wydać trzy dychy na książkę, niż na… weźmy na to, podkład! Pokręciłam się jeszcze po największym empiku w Poznaniu, obejrzałam regał z wydaniami kieszonkowymi, z którego znam już każdą powieść, po czym pomaszerowałam do regału przy wejściu, chwyciłam „Pięćdziesiąt twarzy Greya” i skierowałam się prosto do kasy. Kilkanaście minut później byłam w mojej nowej, ulubionej, amerykańsko-polskiej kawiarni, a wielolicowy Christian Grey leżał w mojej torbie.

To było w zeszłym tygodniu.

Książkę czytam najczęściej, kiedy jadę pociągiem. Jestem już za połową i choć na początku myślałam, że to kwestia rozkręcenia się i że domniemany i rozdmuchany przez media wysoki poziom powieści ujawni się na kolejnych stronicach (i kolejnych… i może jeszcze kolejnych…), to teraz jestem całkowicie pozbawiona tej nadziei.

O ile porno wstawki na początku nie robiły na mnie wrażenia, potem nieco onieśmielały, a w końcu zaczęły nawet trochę bawić, o tyle… cała książka to jakiś żart.

Pominę fabułę. Nie będę rozpisywać się wielce o fakcie, że gdyby tytułowy Christian Grey nie miał pięknych, błyszczących, ciemnomiedzianych włosów, które co chwilę przeczesuje palcami, oraz równie pięknych, w jednej chwili szarych, w innej grafitowych, a w następnej – obsydianowych – oczu, wówczas cała sytuacja, w którą wplątała się Panna Gapowata Dziewica, na pewno nie miałaby miejsca. Uznajmy więc, że serce nie sługa i że to właśnie serce kazało jej uwikłać się w układ, w którym będzie „Uległą” uwielbiającego kontrolę sadomasochisty, który akurat na związek oparty na uczuciach nie ma większej ochoty.

Fakt ten, treść, nie raziłyby mnie tak bardzo, gdyby chociaż forma była na poziomie godnym „dobrej literatury”. Niestety. Nie mam pojęcia, ile razy (biorąc pod uwagę, że jestem mniej więcej w połowie książki) Christian Grey „zacisnął usta w wąską linię”, a „wewnętrzna bogini” Anastasii Steele zrobiła salto, zatańczyła salsę albo podskoczyła z pomponami, podczas gdy Ana znów nie słuchała swojej podświadomości. Narządy płciowe głównej bohaterki ograniczają się do „podbrzusza” oraz miejsca zwanego enigmatycznie „Tam”, co nijak ma się do opisów skądinąd nieziemskiego seksu – bo Christian jest naprawdę boski w łóżku, wiemy to od samej Any, która przecież… nigdy wcześniej nie miała żadnych doświadczeń i doznań seksualnych. No tak, to osoba rzeczywiście najbardziej kompetentna w tej kwestii.

„Pięćdziesiąt twarzy Greya” jest ponoć „inspirowana sagą Zmierzch„, a autorka przed jej wydaniem pisała na blogu erotyczne fanficki będące kontynuacją książek S. Meyer.
Cudownie.
Gdybym wiedziała to wcześniej, nie traciłabym tych trzydziestu złotych. Zmierzchu nie czytałam, ale przy takiej popularności, w dobie internetu, jasne jest, że wiem, o co w tej sadze chodzi i znam zarys bohaterów i fabuły. Nawet bez znajomości twórczości tej autorki „Pięćdziesiąt twarzy Greya” jest dla mnie książką, która w pełni może podobać się chyba tylko dwudziestolatkom, które fizycznie już dojrzały, a psychicznie – przynajmniej po części – są na poziomie gimnazjum.

A jednak czytam… to coś. Aż mi żal, ale jedyną tego zaletą, poza możliwością wyobrażenia sobie Mężczyzny Fizycznie Idealnego, jest fakt, że książka wciąga. Straszne, jak strasznie wciąga. Czytam, irytuję się, ale nie mogę się oderwać.
Może to właśnie jest klucz do zrozumienia poczynań głównej bohaterki, jej podświadomości i wewnętrznej bogini.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Nie zaciskam ust w wąską linię

  1. abzi pisze:

    nie idzie ci czytanie Harry’ego? :(
    Co do książki – ściągnęłam ebooka, których czytać nie lubię, i przeleciałam wzrokiem, poczytałam wybrane fragmenty. Według mnie napisana jest fatalnie, nie wiem czy to wina tłumaczenia czy nie, ale czyta się dosyć topornie. Czułam się dosyć dziwnie jak czytałam te opisy seksu, prawie jakbym ich podglądała.

  2. heja pisze:

    jesli cie to pocieszy to w empiku w ciagu 60 dni mozesz oddac książkę, jesli masz paragon :) to w sumie niezly sposob na oszczędzanie

  3. Kamil pisze:

    czemu taka cisza?

    • Ostatnio wyjeżdżałam z domu przed południem, a wracałam po północy. Nie mam siły chodzić, a co dopiero pisać postów.
      Jutro się pakuję i załatwiam sprawy w moim mieście, we wtorek przenoszę się do Poznania – będzie o czym pisać, a jednym z tematów będzie na pewno moja wspaniała praca (do której następnym razem idę, o ile szef nie zmieni nagle planów, jak to ma w zwyczaju, w czwartek).

  4. Kamil pisze:

    to i tak dobrze, jak tylko na ponad 12 h wyjezdzalas, ja wyjezdzam w srode, a wracam w sobote. :)

    czekam z niecierpliwoscia, pozdrawiam! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s