Babie lato

Niektórzy coraz większymi krokami kończą wakacje.

Niektórzy mają ich jeszcze ponad miesiąc.

Niektórzy wakacji w ogóle nie mieli.

A ja – choć je miałam i mam nadal, nie odczuwam ich jako prawdziwych wakacji.
Czuję się tak, jakby to nie były typowe, letnie wakacje, ale czas wolny na załatwienie wszystkiego, co trzeba. Od kilku miesięcy mam w głowie rozplanowane różne rzeczy: do maja – nauka do matur. W maju matury, po maturach – przygotowanie do egzaminów na studia, czerwiec/lipiec – egzaminy, pod koniec egzaminów – warsztaty aktorskie, po warsztatach prawo jazdy i mieszkanie, potem studia i być może jakaś praca. Ciągle coś, a do tego wszystkiego dochodzi to, co niezaplanowane, takie jak śmierć babci i wszystko, co z nią związane czy nieoczekiwane zmiany planów osób, od których zależą moje plany.

Jakoś w połowie lipca zapisałam się na kurs jazdy, ale pierwsze spotkanie organizacyjne było dopiero w poniedziałek. Prawdopodobnie od następnego poniedziałku będę miała lekcje teoretyczne, a dopiero po nich zaczną się jazdy. Dopiero wczoraj udało mi się pójść do pani doktor, która wystawia zaświadczenia dla kierowców i która przyjmuje tylko w środy, ale okazało się, że tym razem nie ma czasu (czasami trzeba się do niej rejestrować, czasami nie – wczoraj na miejscu dowiedziałam się, że „nie mam na co czekać”), więc umówiłam się z nią na przyszły tydzień, ale ponieważ w najbliższy poniedziałek powinnam już mieć zaświadczenie, poszłam do przychodni i dowiedziałam się od pani w rejestracji, że inny lekarz, który zajmuje się takimi badaniami i który pracuje właśnie w ośrodku zdrowia, badania kierowców przeprowadza po osiemnastej w gabinecie w swoim domu. Dostałam jego adres, telefon i ok. 18.10 zadzwoniłam. Choć, mając jakieś 7 czy 8 lat, postrzegałam go jako, ogólnie rzecz biorąc, nieprzyjemnego, teraz przez telefon był bardzo miły i, co więcej, umówił się ze mną na „tak za godzinę”. Czytanie literek i oglądanie kolorowych kółek też przebiegło w bardzo sympatycznej atmosferze. Tak więc zaświadczenie już mam. Ech, chciałabym to załatwić jak najszybciej, ale i tak jazdy zaczną mi się, kiedy będę już mieszkać w Poznaniu… Pewnie wyjdzie na to, że egzamin będę zdawać zimą. Nie mam nic przeciwko temu, żeby zdać za pierwszym razem…! Tak bardzo chciałabym mieć już to za sobą! Kolejna rzecz z głowy! Ale póki co, trzeba czekać.

Od zakończenia roku nie spotykałam się prawie z nikim, pomijając te dwa tygodnie, kiedy mieszkałam w Poznaniu i kiedy czasem wychodziłam ze znajomymi z warsztatów. Przed egzaminami wszyscy zostali poinformowani, że jestem zajęta po uszy i nie wiem, kiedy to się zmieni. Teraz zaczęłam już nadrabiać te wszystkie spotkania, które nigdy się nie odbyły, ale i tak z pewną dozą ostrożności – w zasadzie bardziej zajęta jestem w myślach, niż rzeczywiście. Chodzi o to, ile mam na głowie, ile różnych rzeczy mam zaplanowane – bo chcę, bo obiecałam, bo muszę; o ilu sprawach muszę pamiętać. Umawianie się na kolejne spotkania nie byłoby więc dużym problemem czasowym, ale byłaby to kolejna rzecz, którą miałabym w głowie. Nie lubię mieć tak obarczonych myśli. Już i tak praktycznie przez cały czas, bez względu na to, co robię i o czym rozmawiam, na ramieniu siedzi mi jakiś stwór, który ciągle szepcze do ucha: „sprzątanie mieszkania babci… zrobić pranie… załatwić książeczkę sanepidowską… badania krwi…” i tak dalej, i tak dalej. Dlatego, mimo że większość czasu jestem teoretycznie wolna, myśli mam zajęte. Więc jeszcze trochę będę musiała pożyć jako odludek.

A propos. Parę tygodni temu z ciekawości zaczęłam oglądać Plotkarę – tyle się o tym nasłuchałam, tyle widziałam wypowiedzi fanek Chucka Bassa, tyle cytatów na filozoficznych nastolatkowych obrazkach… Stwierdziłam, że sprawdzę to na własnej skórze. I proszę – wciągnęłam się. Serial co prawda przewidywalny do bólu, a zachowanie postaci, zwłaszcza w ostatnich sezonach, dziwnie naiwne i… głupie, jak na poziom intelektualny, który ponoć reprezentują, ale… Pokuszę się o stwierdzenie, że to niezły serial. W Chucku nie udało mi się zakochać bezkrytyczną i szaloną miłością, tak popularną wśród fanek Gossip Girl, być może dlatego, że przeleciałam przez wszystkie pięć sezonów jak burza i nie zdążyłam, a być może jestem odporna na urok „bad boys”, którzy w dodatku są fikcyjnymi postaciami, ale to nie zmienia faktu, że polubiłam i jego, i paru innych bohaterów.
…a jednak przewidywalne.

Czytam też Harrego Pottera. Małymi kroczkami, ale czytam. Teraz te kroczki się zwiększą, bo nie będę już rozpraszać się kilkoma odcinkami serialu dziennie.

Zrobiłyśmy z Kijanką listę rzeczy, które będziemy potrzebować do nowego mieszkania. Nie myślałam, że wyjdzie tego tyle. Detergenty, kostki do toalety, suszarka do naczyń, miotła, ścierki… Tak, tak. Teraz się zacznie. To już nie to samo, co życie w domu, w którym ręczniki są, bo to normalne, a jedzenie, jeśli się skończy, to ktoś kupi. Ale już ja się postaram o to, żeby mieć mieszkanko marzeń!

Trochę się tego wszystkiego boję. Coraz częściej dopada mnie nostalgia. Ale chyba jeszcze częściej jestem podekscytowana i nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła tam zamieszkać. Ech.. taka kolej rzeczy. Mówi się trudno i płynie się dalej, jak śpiewała Dori.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Babie lato

  1. karola pisze:

    taa, lista rzeczy do mieszkania, którą pewnie jeszcze milion razy zmodyfikujecie i na koniec i tak okaże sie, że połowy rzeczy nie macie :D
    skąd ja to znam…? :)

  2. Miniaturka Żaby pisze:

    Z tego co słyszałam osoby, które uczyły się jeździć i zadawały egzamin zimą, później lepiej jeżdżą. I podobno łatwiej zdać egzamin, bo jeździ się ogólnie ostrożniej. Tego Ci życzę ;)

  3. aga pisze:

    Zooooooś, Ja zaczynałam mój kurs na prawko dokladnie rok temu. W lutym już miałam dokumencik :) Też miałam zacząć czytać HP ale ktoś pożyczył ode mnie 1 część i nie oddał …. i nie chciałam zaczynać od 2, nawet jeśli 1 znam na pamięć…. :) Ale obejrzałam wszystkie części filmu. Mały substytut, ale zawsze.
    Pozdrawiam!

  4. Ev pisze:

    Zoosiu, zmieniłaś tytuł tego oto wpisu?? Czy być może mam halucynacje z powodu braku snu przez 48 godzin? :))

      • Ev pisze:

        Uff, jak dobrze słyszeć że jednak nie aż tak źle ze mną. A takie zakupy potrafią być naprawdę straszne, no chyba że się ma ułatwiającą życie listę, więc z nią na pewno nie będzie bardzo źle! :D

      • Ev pisze:

        Aj, pięć tysięcy stuknęło. Sto lat!!!! Moge otworzyć czerwone wino z lodówki, mogę? Bo naprawdę to wino jest baardzo dobre. A i okazja jest!

      • Otwieraj na ten tychmiast! I wypij moje zdrowie, z łaski swojej

  5. Ev pisze:

    Lecę, pędzę, biegnę, a raczej poleciałam, popędziłam i pobiegłam. :D Oczywiście, że wypiję za twoje zdrowie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s