Panika

Już mi się nie nie chce. Nie wiem, czy to oznacza, że mi się chce, ale mam teraz tyle rzeczy na głowie i tak czuję topór nad karkiem, że moje chcenie czy niechcenie nie ma tu znaczenia. Po prostu robię, co do mnie należy.
Panikuję i umieram ze strachu.

Po pierwsze, znam już terminy dwóch egzaminów – w Warszawie i w Łodzi. Na razie ich tutaj nie zdradzę, ale są niepokojąco blisko. Naprawdę – NIEPOKOJĄCO BLISKO. A ja czuję, że jestem w czarnej pupce. To znaczy, właściwie to do stolycy wzięłam sobie całkiem fajne teksty, które lubię i z którymi w jakiś sposób się identyfikuję, ale niestety nie na tym sztuka polega, żeby umieć grać to, co się lubi. Mam nadzieję, że na żadnym z egzaminów nie poproszą mnie o przedstawienie fragmentu „Pamiętników” Paska, który z braku laku wybrałam jako fragment prozy staropolskiej. No i mimo tych w miarę przyjemnych tekstów do Wawy to jednak EGZAMIN, a ja… to ja. Przerażona osiemnastolatka świeżo po maturze, bez doświadczenia, za to z nieokreśloną psychiczną blokadą. Która co prawda bardzo się zmniejszyła w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale jednak wciąż jest i boję się, że wróci właśnie podczas wystąpienia przed nieznanymi osobami, które ma zadecydować o moim przyszłym życiu.

Po drugie, nie znam terminów moich egzaminów na PWST. Wszyscy dookoła już dostali listy, znają daty, planują, cieszą się i stresują, a ja jeszcze NIE DOSTAŁAM TYCH TERMINÓW. I już się denerwuję, że może czegoś nie przysłałam, może moje dokumenty nie dotarły, może listy z PWST zgubiły się gdzieś po drodze…
Jeśli jutro nic nie dojdzie, zadzwonię do Wrocławia i Krakowa. No bo co to ma być. Dwa listy?! Na raz?! Nie dochodzą?!

Boję się, boję się, boję się. Moi rówieśnicy czekają z niecierpliwością na wyniki matur, a ja o maturze nawet nie myślę. Polska żyje Euro, ja żyję egzaminami. W dodatku wczoraj moja mama dała mi do zrozumienia, że jeśli nie dostanę się na aktorstwo, to będzie źle, bo mnóstwo pieniędzy przepadnie, a jeśli się dostanę, to… będzie źle, bo jeśli sytuacja finansowa się nie poprawi, to w środku studiów może się okazać, że pieniądze na moje życie, w którym nie ma czasu na pracę i z jednej strony jest się całkowicie zdanym na siebie, a z drugiej wciąż jest się całkowicie na garnuszku rodziców, się skończyły. Więc wczoraj czułam się świetnie z poczuciem, że według mamy nie powinnam chyba w ogóle decydować się na ten kierunek, bo teraz cokolwiek zrobię, będzie nie tak, jak powinno być. Może nie powinnam być taką marzycielką i idealistką. Co prawda pomyślałam wczoraj, że najwyżej wezmę urlop dziekański i znajdę pracę, ale… cholera, ja nie znam życia. Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, planować i wymyślać to ja sobie mogę, a co, jeśli potem okaże się, że to wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż myślałam?
Bardzo chciałabym się dostać. Gdziekolwiek. Z jednej strony wiem, że trzeba mieć wieeeeeelkie szczęście, żeby dostać się za pierwszym razem, ale z drugiej strony będę czuła się jak całkowity nieudacznik i ofiara losu, jeśli zdając do CZTERECH szkół, nie zostanę przyjęta do żadnej.

Mam plan B. Jeśli nie aktorstwo, to mam kilka pomysłów w zanadrzu. Ale… po prostu wolałabym, żeby ten plan nie był potrzebny.

…Ech, przynajmniej kupiłam dziś za 6 złotych książkę – „Zespoły napięć” Wiśniewskiego. Autor ceniony, to może mi się spodoba. Cena sugerowana – 24 złote.

PS Ach, dzięki za przełamanie 2000!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Panika

  1. Miniaturka Żaby pisze:

    Ostatnio z takim uporem i determinacją spełniasz swoje marzenia, że ja w Ciebie wierzę! A czasem trzeba po prostu żyć z chwili na chwilę, zobaczyć co będzie dalej. Jak już się dostaniesz, to na pewno zawsze znajdzie się jakieś wyjście, żebyś mogła kontynuować studia.

  2. Ev pisze:

    Zgadzam się zupełnie z powyższym komentarzem. Wiem czym jest panika, jeśli na coś się wyczekuje o zgrozo! dłużej niż normalnie powinno. Dopiero potem okazuje się, że obawy były zupełnie nieuzasadnione.
    I jeśli to prawda, że do trzech razy sztuka, to ja wierzę w Wrocław. ;)

  3. aga pisze:

    Zosiu Zosiu Zosiu. Trzymam kciuki za Ciebie bardzo mocno! I myślę, że mimo wszystko warto być idealistą! Zresztą Ty, moim zdaniem, jesteś idealistką twardo stąpającą po ziemi i to jest super ! Pozdrawiam serdecznie!

    • Brzmi obiecująco, może się do tego przekonam :)) A za kciuki bardzo dziękuję! (Wsparcie naprawdę dodaje sił, nawet Wiesio Akustyk z teatru już trzyma za mnie kciuki)
      Pozdrawiam!

  4. aga pisze:

    oooooo, no jak Wiesio Akustyk jest po Twojej stronie, to jesteś pewniakiem :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s