Zimna Zośka

Obrazek
Miałam nadzieję, że 15 maja jednak nie będzie zimny, ale cóż, musiałam przeżyć te 14 stopni i częściowe zachmurzenie. Zimna Zośka.

Pod pretekstem moich dzisiejszych imienin, a tak naprawdę z powodu postaci, którą zobaczyłam rano w lustrze, postanowiłam dziś się troszkę podtuczyć. Jadłam dwa razy więcej niż zawsze, przez co praktycznie przez cały dzień chodzę najedzona, między śniadaniem a obiadem zjadłam tabliczkę czekolady (niestety jedyna, jaką znalazłam w domu, była gorzka, ale
a) Goplana, więc i tak nie taka gorzka
b) kalorii ma właściwie tyle samo, co mleczna, więc też dobra na tuczenie),
a wieczorem kupiłam mieszankę 500g ciastek z czekoladą, owocami i bez niczego.
Ciastkami już podzieliłam się z rodzinką.
Nie powiem, głodu dzisiaj nie poczułam.

Kolejny raz doszłam do wniosku, że prawdopodobnie do końca swojego średnio ciekawego życia będę tzw. singielką, bo z jakiegoś powodu chętnych do wpatrywania mi się w oczy i szeptania mi czułych słówek do ucha nie ma. Coś widać jest ze mną nie tak, jeszcze nie rozgryzłam, co, ale bynajmniej nie zamierzam się tym zadręczać ani stawiać tego na pierwszym miejscu moich codziennych problemów. Może powodem jest mój dystans. Zbyt zimna Zośka. Na razie jednak jakoś żyję, daję radę i chyba nawet jestem względnie szczęśliwa, a przynajmniej zadowolona z życia, więc powiedzmy, że nie dobija mnie ta wieczna samotność.

Zapisałam się na „Warsztaty kreatywnego pisania/mówienia/inspirowania się”, które będą odbywały się w jednej z poznańskich kawiarni. Ha, otwieram się na świat. Pierwsze zajęcia już się odbyły w ostatni czwartek, ale można było zgłosić się na dowolny termin, który akurat mi pasował, więc ponieważ w czwartek miałam jeszcze maturę, postanowiłam wziąć udział w zajęciach w pozostałych terminach, czyli przez trzy najbliższe czwartki. Za dwa dni – spotkanie numer jeden pod tytułem „Moc opowieści”. Już nie mogę się doczekać :)

Kusi mnie, żeby latem albo przyciemnić włosy, albo zrobić sobie różnokolorowe końcówki. Zawsze byłam ciekawa, jak wyglądałabym w brązowych włosach i nawet w wieku jedenastu lat bez większych problemów namówiłam mamę, żeby zgodziła się na zmywalny kolor, ale najwyraźniej miałam wtedy niezbyt duże pojęcie o kolorach (jako doświadczona plastyczka-amatorka już na początku podstawówki bez problemu odróżniałam karmin od sieny, a błękit paryski od „zwykłego” błękitu, ale, jak się później okazało, moja wiedza w tej kwestii ograniczała się tylko do barwników popularnych w malarstwie) i, chcąc uzyskać włosy, ogólnie rzecz biorąc, brązowe, zdecydowałam się na szamponetkę w kolorze machoniowym. Byłam lekko zdziwiona, kiedy wysuszyłam włosy i zobaczyłam płomienną rudość.
Teraz – powiem to po raz kolejny – mając przed sobą perspektywę najdłuższych wakacji w życiu, znów wracam do pomysłu spróbowania na głowie brązu. Tyle że brązów jest w drogeriach od groma, ciepłe, zimne, rudawe, czerwone, każdy z nich na głowie i przy danej cerze i oczach wygląda inaczej, a mimo tego, że kilkakrotnie pracowałam w drogerii, nie jestem na tyle zaznajomiona z kolorami i typami urody, żeby patrząc na pudełko wiedzieć, który odcień będzie dla mnie dobry, a który wręcz przeciwnie. Poza tym boję się, że kolor albo się nie zmyje i będę mieć odrosty, albo będzie się zmywał w taki sposób, że po krótkim czasie będę pomarańczowa, różowa albo żółta.
Jeśli o to chodzi, to kolorowe końcówki są bezpieczniejsze. Ale bardziej ekstrawaganckie.

W poszukiwaniu moich rolek przetrząsnęłam cały dom, mieszkanie babci przewróciłam do góry nogami, aż do piwnicy weszła moja mama, zajrzała do skrzynki po owocach stojącej pod stolikiem i znalazła rolki. Wczoraj popędziłam więc do miasta na ośmiu kółkach – miałam dostarczyć znajomej z liceum książkę od matematyki, oczywiście robiłam wszystko na ostatnią chwilę, wyszłam z domu za późno i miałam jakieś 5 minut na przejechanie 2.5 km – a dziś obudziłam się z satysfakcjonującym bólem ud i pośladków. Wierzcie lub nie, ale lubię zakwasy. Wczoraj pogoda i tak była średnia, ale kiedy nadejdzie PRAWDZIWA wiosna (ech, a to już druga połowa maja…), na rolkach będę zdobywać miasto i okoliczne ścieżki pieszo-rowerowe.

Moja suczka, która niedawno uciekła z domu na kilka tygodni, po czym została odnaleziona na wczasach pod gruszą jedną ulicę dalej u znajomej mojej mamy (oraz jej syna, który, jak się potem dowiedziałam, jest obiektem westchnień wielu dziewczyn ze swojej szkoły), prawie umie przybijać mi piątkę. Nie ma co, zdolniacha po swojej mamie, choć przejawia nadpobudliwość ruchową. Jeszcze kilka prób i Gapa – bo tak ma na imię – na hasło „piątka!” będzie przybijać mi pionę za każdym razem.

Wciąż czuję się przytłoczona ilością rzeczy, na które muszę się przygotować. I czuję się, jakby moje życie właśnie się kończyło.

Na koniec – między innymi zdjęcia moich psiaków, które dziś odkopałam w czeluściach „Moich obrazów”. Nie wiem, dlaczego to wszystko mam w tym folderze – 4GB niepotrzebnie zajęte na dysku C.
Obrazek

ObrazekObrazek

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Zimna Zośka

  1. wioletka pisze:

    cześć! :)
    też lubię zakwasy, zawsze wtedy mi się wydaje, że chudnę.
    a jeżeli chodzi o 14 stopni, to prawie ciepło, zdjęcie, które ostatnio opublikowałam na jednym z portali społecznościowych [hihi] zostało zrobione przy 13 stopniach ;D było okej. :)

  2. Miniaturka Żaby pisze:

    Też od jakiegoś czasu myślę o pofarbowaniu końcówek:) bo po tym nie trzeba się obawiać odrostów, w razie gdyby się nie zmyło. Ale nie mam pojęcia na jaki kolor, ani nic… Też lubię zakwasy! Mam wtedy wrażenie, że zrobiłam coś pożytecznego dla swojego ciała :)

  3. Ev pisze:

    Zosiu, teraz już coraz bliżej do 1 500 wejść. :)) „Coraz bliżej 1500.”

    Komenda „piątka” jest świetna. Ale ostrzeżenie, jak raz pokażesz ją znajomym, będą wielokrotnie prosić o powtórzenie. :D

  4. sunycia pisze:

    Okazuje się, że każdy lubi zakwasy (przeczytałam też powyższe komentarze), no ja też, jak najbardziej! :) Te kolorowe końcówki mnie ciekawią… zrób sobie takie kiedyś, chcę to zobaczyć!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s