Dzień pierwszy. Koko Szanel Spoko, matura, GA.

Jakoś poszło, ośle. Jakoś poszło.

Dziś – matura z języka polskiego na poziomie podstawowym.
Maturzyści tematy na wypracowania znają, niektórzy niematurzyści również, a tych całkiem niewtajemniczonych uświadomię: do wyboru były dwa tematy – jeden z „Dziadów” cz. III, drugi – postawy życiowe Izabeli Łęckiej z „Lalki” i Joasi Podborskiej z „Ludzi bezdomnych”.
Porównanie postaw życiowych było całkiem w porządku. Tyle latania, tyle odkładania nauki na później, żeby jeszcze dziś przy zdrowym śniadaniu w postaci jogurtu z sokiem przeglądać zeszyt do końca, a tu – proszę! Wypracowanie pisałam niemal bez przerwy; tak ponosiło mnie moje studium psychologiczne nad panną Łęcką, że w pewnym momencie zorientowałam się, że nie doszłam jeszcze do połowy wypracowania, a zostało mi pół godziny. Pozapominałam różne mądre pojęcia z lekcji języka polskiego, które zwykle znam obudzona w środku nocy, więc żeby zdobyć dodatkowe punkty, musiałam ratować się kontekstami literackimi i tak właśnie zrobiłam. Ba, pomogło mi nawet – czego się nie spodziewałam – to, że w związku z moimi pomaturalnymi planami znam na pamięć fragment „Mistrza i Małgorzaty”. Gdzie MiM, a gdzie Iza Łęcka? Ha. Pokazuję i objaśniam.

„Izabela Łęcka, tak jak trzydziestoletnia Małgorzata w napisanej lata później powieści Bułhakowa, „mogła kupić wszystko, na co miała ochotę. (…)Nigdy nie dotknęła prymusa, nie zaznała udręk wspólnego mieszkania”. „ <- how bad is that?!

Mniej więcej dwa zdania później:
„Bohaterka „Lalki” była dla Wokulskiego jak Laura dla Francesca Petrarki – istna donna angelicata, jednak w rzeczywistości z aniołem łączył ją chyba tylko nieprzeciętny wygląd”.

Dałam też supercombo, które śmieszyło mnie samą i było tak absurdalne w swoim przepychu, że nie mogłam oprzeć się pokusie umieszczenia go w pracy:
„Izabela była egoistyczną, egocentryczną, próżną i egotyczną megalomanką”.

Najwyżej stracę za stylistykę, co mi tam!
Na Joasię Podborską i całe zakończenie zostało mi pół godziny, a moja wiedza na temat „Ludzi bezdomnych” i tak nie była aż taka rozległa, żebym potrzebowała na dalszą część półtorej godziny, więc coś naskrobałam, szybko, po łebkach i nieco ryzykując dwoma stwierdzeniami, których nie byłam pewna. Oczywiście po maturze znajomi przypomnieli mi mnóstwo faktów z powieści Żeromskiego, których w ogóle nie poruszyłam, ale ważne, że coś mam. Może wpadnie jakiś „Walor” za konteksty.
Mam tylko nadzieję, że przez nieuwagę albo zbyt dużą pewność siebie czegoś nie spartoliłam w zadaniach.

W poniedziałek rozpoczynam maraton – rozszerzenie polskiego, we wtorek podstawa matmy, w środę rozszerzenie matmy, czwartek – angielski, oba poziomy, a piątek to podstawowa wiedza o społeczeństwie. Może przeżyję.

Jeśli przeżyję, to rozpocznie się ostre przygotowanie do egzaminów na studia. Już wczoraj śnił mi się egzamin na AT w W-wie (Joanna Szczepkowska [?!] stwierdziła przy kolegach z komisji „To nie jest taka typowa chudzina, to dobrze” [co mnie trochę zdziwiło, bo jeżeli ja nie byłam dla nich „chudziną”, to nie wiem, gdzie byłaby ta granica] ). Na szczęście po maturze nie będzie już ani szkoły, ani arkuszy do rozwiązywania w biało-granatowym stroju, więc poza egzaminami wstępnymi będzie też trochę czasu na… życie.

Nie będę pisać o Koko Euro Spoko. Wszędzie o tym mówią i piszą, tak jak o maturze, więc chociaż ten temat odpuszczę. Bez komentarza. (I tak będzie Wam to chodzić po głowie przez następnych kilka godzin).

Włączyłam sobie nowy odcinek Grey’sów, ale naszła mnie ochota na napisanie na blogu, więc już za chwilę do nich wrócę. Na odstresowanie. A potem… WoS, matematyka… Och, aż się łezka w oku kręci.

PS Jestem nieco zaskoczona, może nawet pozytywnie, faktem, że na razie post pt. „Polska język bardzo trudna” przyniósł tutaj największą ilość osób (w zestawieniu z innymi postami) – kilkukrotnie większą niż np. wpis „Szał uniesień i sodomia”! Gdybym była naiwna i dziwna, wysnułabym wniosek, że język polski jest dla Polaków bardziej interesujący niż seks [i pochodne].

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Dzień pierwszy. Koko Szanel Spoko, matura, GA.

  1. Miniaturka Żaby pisze:

    Jak patrzę na ludzi takich jak Ty, to zastanawiam się, co ja w ogóle robię na takiej maturze z polskiego? I jakim cudem na próbnej miałam 74%?! To jest całkowicie niemiarodajne.
    PS Dzięki, że przypomniałaś mi o nowym odcinku :D

  2. Miniaturka Żaby pisze:

    A co do popularności tematów, to temat języka jest po prostu bardziej kontrowersyjny i najwyraźniej wzbudza większe emocje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s